bird
sun

Zdrowie od kuchni

Moda na zdrowe jedzenie zatacza coraz szersze kręgi. Rośnie świadomość konsumentów. Nie chcemy jeść „byle czego” a tym bardziej nie chcemy owym „byle czym” karmić naszych dzieci. Producenci żywności mają nie lada kłopot- muszą przekonać nas, że to, co proponują, jest nie tylko smaczne, ale również zdrowe. Starają się jak mogą, niekiedy ze znakomitym skutkiem-przykładem są osławione ,,małe jogurty dla dzieci”, które przez lata uważane były za zdrowy posiłek dla malucha. Co jeszcze udaje zdrową żywność? Oto kilka przykładów: Prawie jak woda truskawkowa, cytrynowa, jabłkowa- smaczna i słodka. Ta najpopularniejsza nie ma w sobie grama soku z cytryny, ma za to cukier, benzoesan sodu, kwas cytrynowy i aromaty. Opakowanie, nazwy i oznaczenia tego typu produktów, choć zgodne z prawem, są nastawione na to, aby wprowadzić konsumenta w błąd. Rodzice wybierając „wodę smakową”, są przekonani, że kupują zdrowy produkt, tymczasem podają dzieciom tanią, cukrową oranżadę. Jeśli dokładnie przeczytamy etykietę, okaże się, że „woda” to w rzeczywistości napój niegazowany. Więc zastanówmy się czy nie lepiej dodać do zwykłej wody plasterek cytryny i miód, na pewno wyjdzie na zdrowie dzieciom. W najlepszym razie słodzony cukrem trzcinowym. Samo zdrowie! Prawie jak jogurt A co powiecie na pyszny, kremowy jogurt owocowy …zagęszczony żelatyną? Zdarza się również, że funkcję zagęstnika pełni skrobia modyfikowana. Oprócz tego nieodzowny cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, słodziki, aromaty, barwniki. Celowo nie wspomniałam o owocach. Bywa, że nie ma ich w składzie w ogóle! Jak to możliwe? Otóż jest różnica, pomiędzy jogurtem truskawkowym, a jogurtem o smaku truskawkowym. W tym pierwszym obok wyżej wymienionych składników znajdziemy owoce, w drugim znikome ilości soku lub aromaty. Produkty, które uważamy za zdrowe i potrzebne dla rozwoju dziecka, są w rzeczywistości słabej jakości słodyczami. Bywa, że szkodliwymi. Zdrowa parówka To akurat oksymoron. Nie istnieją zdrowe parówki. Nawet te z najwyższą zawartością mięsa i najlepszym składem nadal zaliczają się do wysoko przetworzonej żywności, której należy unikać, ponadto zdaniem dietetyków zawierają niewiele wartości odżywczych. Postawmy sprawę jasno, niewiele jest firm, które produkują parówki wolne od konserwantów. Te najpopularniejsze ostatnio, (90-93% szynki-zachwalane na forach jako zdrowa dawka mięsa dla dziecka), choć bez glutaminianu sodu i fosforanów, mają w składzie masę innych szkodliwych E. Ponadto, jedzenie przez malucha parówek wyrabia w nim …niezdrowy nawyk jedzenia parówek. Nawet jeśli podajesz te bez konserwantów-względnie przyzwoite. Więcej na ten temat. Śniadaniowe hity Czy któraś z mam zdecydowałaby się świadomie podawać dziecku takie śniadanie: kromka chleba posmarowana grubą warstwą margaryny i posypana jeszcze grubszą warstwą cukru+ kawałek laskowego orzeszka i naparstek mleka z kakao? Śmieszne? Wiele dzieci je dokładnie takie „energetyczne” śniadanko. O czym mowa? O aksamitnym, brązowym i pysznym kremie rozsmarowanym na kromce chleba. Według producenta, ma to zapewnić twojemu dziecku najzdrowszy początek dnia. W reklamie oglądamy strumień mleka i orzechy. W składzie jakby mniej tych zdrowych pyszności. Ponad połowa słoika to cukier, następnie tłuszcz roślinny, 13% orzechów laskowych, 7% kakao oraz 5% mleka w proszku. Niby nie jest tak źle – w końcu nie ma barwników, konserwantów, szkoda tylko, że wartości odżywczych jak na lekarstwo. Pod dostatkiem jest za to pustych kalorii. No cóż, co w takim razie podać dziecku na zdrowe i szybkie śniadanie? Może płatki? Płatki śniadaniowe z całą pewnością kojarzą się ze zdrowiem. Wartościowe zboża, dodatek witamin- zbilansowane i zdrowe śniadanko! Pod warunkiem, że przymkniemy oko na fakt, iż 1/3 opakowania to cukier (w tych droższych, tańsze wypadają słabiej).

100% byle czego Kartonik- na etykiecie wielki napis 100% oraz zdjęcie soczystych owoców. Jeśli nie masz nawyku czytania etykiet-kupisz. Zapłacisz za produkt, który udaje zdrowy sok. Na dole etykiety małym druczkiem możesz znaleźć napis: smaku, orzeźwienia itd. Już rozumiesz? 100% smaku, nie 100% soku! A w składzie? Napój owocowy: cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, aromaty, kwas cytrynowy itd.

Z produktami junior jest mniej więcej tak samo, jak z majonezem light. Majonez nie stanie się dietetycznym produktem tylko dlatego, że obniżymy zawartość tłuszczu. To samo dotyczy słonych przekąsek i konserwowanych wędlin w których obniżona zawartość soli nadal jest bardzo wysoka… Podsumujmy… Nie chodzi o to, aby wyeliminować z diety dziecka wszystko, co nie przynosi większej korzyści. Sporadyczne podanie parówki, słodycze w rozsądnych ilościach- to mieści się w granicach dobrej diety dziecka. Gorzej, jeśli nieświadomie podajemy dziecku za duże ilości cukru, soli, konserwantów, sztucznych dodatków. A robimy to, często w dobrej wierze, ufając reklamie lub napisowi na bilbordzie, dając się zwieść chwytom marketingowym. Producenci żywności nie są naszymi przyjaciółmi i nie zależy im na dobru i zdrowiu naszych dzieci. Nie wierzmy w reklamy- czytajmy etykiety.


Opracowała: Z. Bechta na pdstawie
https://www.sosrodzice.pl/zdrowa-zywnosc-dzieci/